

Na zarejestrowanie wykroczenia w czasie jazdy wystarczy 1 sekunda. Pojazd patrolowy nie musi stwarzać dodatkowego zagrożenia powtarzając przez kilka minut wykroczenia śledzonego kierowcy.
Policjanci wylądowali w szpitalu. Pirat ryzykował mniej. Czy nie lepiej byłoby zastosować bezpieczniejszy sprzęt pomiarowy? Czy warto ryzykować życie policjantów ścigając piratów drogowych?

AUTO ŚWIAT 06-11-2007
PORADY (OPINIA PRAWNA)
kom. Artur Zawadzki,
Biuro Prewencji i Ruchu Drogowego KG Policji
Czy na zdjęciu z foto radaru musi byc widoczna twarz kierującego pojazdem?
Liczba fotoradarów rośnie w niesamowitym tempie. Równie szybko w naszych skrzynkach mejlowych przybywa pytań dotyczących mandatów wystawianych na podstawie wykonanych przy ich użyciu zdjęć. Najczęstsze brzmi: w jaki sposób policja czy straż miejska może ustalić sprawce wykroczenia? Bo to właśnie on, a nie właściciel auta powinien ponieść karę.
Odpowiedz znajdujemy w kodeksie drogowym, w art. 78 ust. 4. Mówi on, ze: "Właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na zadanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub użytkowania w oznaczonym czasie, chyba ze pojazd zestal użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznana osobę (...)". To nie mandat, lecz tylko wezwanie
Polska policja i straże miejskie nie przysyłają właścicielom aut mandatu, ale wezwanie do wskazania kierowcy, który popełnił wykroczenie. Zignorowanie go powoduje, ze sprawa kończy się w sadzie. Jeśli właściciel pojazdu zgłosi się do wzywającego go organu i rozpozna się na fotce, dostaje mandat i punkty karne. Jeśli wskaże innego kierowcę, ten tez zostanie wezwany. Komplikacje zaczynają się, jeżeli nie chce wskazać, kto kierował autem. Dużo zależy wtedy od funkcjonariusza zajmującego się sprawa. Może on zastosować proste rozwiązanie i ukarać właściciela grzywna (do 500 zł) za niewskazanie sprawcy. To dość atrakcyjna opcja, bo nie wiąże się z naliczeniem punktów karnych - kara nakładana jest bowiem nie za wykroczenie drogowe, ale za niewskazanie, komu powierzono auto. Na to jednak nie ma co liczyć, gdy zdjęcie jest wyraźne lub - co gorsza - widoczna na nim twarz przypomina właściciela. Odmowa wyjaśnień oznacza wtedy zwykle konieczność tłumaczenia się przed sadem.
Bez twarzy też się liczy
- Na zdjęciach z fotoradarów twarz kierującego nie musi byc wcale widoczna. Do identyfikacji pojazdu wystarcza czytelne tablice rejestracyjne, zaś personalia sprawcy wykroczenia ustalane są w toku dalszych czynności wyjaśniających. Policja wzywa właściciela lub posiadacza pojazdu do wskazania, kto w momencie popełnienia zarejestrowanego na zdjęciu wykroczenia kierował autem. Jeśli właściciel odmawia udzielenia takiej informacji, może zostać ukarany grzywna za złamanie art. 78 ust. 4 "Prawa o ruchu drogowym" lub sprawa jest kierowana do rozpatrzenia przez właściwy sad.
Opublikowano: AUTO ŚWIAT 06 -11-2007
| Opinia prawna: Co ma być na zdjęciu? » PDF, 104 KB |